Cały weekend spedziłam w Aarhus u znajomych. Oczywicie jak to często w Danii, nie obyło sie od przygód w podróży. Pociąg miał czterdziestominutowe opóznienie i w połowie drogi został wykluczony z ruchu. Wysadzili nas wszystkich na stacji w Fredericia i kazali czekać na następny pociąg. Na szczęście czekaliśmy tylko jakieś 20 min.
Z Aarhus miałam pojechać do znajomych, którzy przeprowadzili się na wieś gdzieś obok małej miejscowości Hinnerup. To 30 min od Aarhus. Kiepsko się orientuje w terenie dlatego zapytałam kierowcę czy nie mógłby mi powiedzieć jak bedzie mój przystanek. Kierowca oczywiście się zgodził. Trzydzieści minut pozniej jesteśmy w Hinnerup no i pytam się kierowcy czy zaraz będzie mój przystanek, a on na to, że mi powie jak będe miała wysiąść. Dziesięć minut pózniej odwraca się do mnie i mówi, że zapomniał. Myślałam, że mnie trafi, ale sie powstrzymałam żeby mu nie nawrzucać od takich tam róznych. Wysadził mnie na następnej stacji gdzie czekałam 30 min na powrotny autobus. No i tak, taką miałam podróż do Aarhus. Z trzech godzin zrobiło się nagle sześć.